Etna, the magicland

Etna – czego można się spodziewać po jednej z największych atrakcji turystycznych Europy, a już na pewno sztampowej wizytówce Sycylii? Z pewnością dzikich tłumów, spektakularnych widoków i zdjęć z „dachu Europy”. A może jednak tego, co wydawałoby się zupełnie niemożliwe – czyli ciszy, samotni i czegoś innego  niż wjazd kolejką do krateru? Takiej właśnie inności udało mi się doświadczyć dwukrotnie. Chodźcie na Etnę, w towarzystwie magicznej gry kolorów i krajobrazów, dla których łatwo stracić głowę.

Etna to doskonały kadr dla każdego fotografa. Zmieniające się z każdym krokiem kolory wulkanicznej ziemi oraz przyroda występująca jedynie na tej żyznej glebie – tutaj natura mówi sama za siebie. Chciałabym Wam pokazać magię, którą tu spotkałam. Mniej słów, za to dużo obrazów. Nie zabraknie jednak kilku informacji praktycznych, o których warto wiedzieć przed zaplanowaniem podróży.

PARCO DELL’ ETNA

Na wstępie trochę o wyjątkowości Etny. Górujący nad Katanią aktywny wulkan, wysoki na 3340 metrów, to największy szczyt we Włoszech (nie licząc Alp) oraz najwyższy stożek wulkaniczny w Europie. Dla przebywających na Sycylii jakiś czas może sprawiać jeszcze większe wrażenie, ponieważ stanowi ogromne urozmaicenie dla pagórkowatych i niskich terenów wschodniej części wyspy. Co ciekawe, Etna to nie tylko wulkan, zimą to także raj dla narciarzy, a jej zbocza to teren prawie całorocznej uprawy różnorodnych roślin. Na stokach Etny oraz w miasteczkach u jej podnóży znajdziecie piękne winnice, które obecnie zajmują  powierzchnię około 3000 hektarów. Następnym razem na pewno wybiorę się do jednej z nich, by zobaczyć na własne oczy słynną panoramę na majestatyczny wulkan wśród zielonych rzędów winorośli. Oprócz tego, na zboczach wulkanu uprawia się oliwki, pomarańcze czy figi, które spotkacie na stoiskach wielu ulicznych sprzedawców w Katanii. A także słynną i chronioną pistacchio di Bronte, czyli pistację uprawianą w miejscowości Bronte, na Sycylii służącą jako składnik wielu dań na słodko, ale i słono (np. pizzy czy zupy).

dsc03864-jpg

dsc03867-jpgdsc03870-jpgdsc03871-jpgdsc03875-jpg

dsc03891-jpgWraz ze wzrastającą ingerencją człowieka i rokrocznie rosnącą liczbą turystów, w 1987 roku obszar objęto ochroną pod nazwą Parku Regionalnego Etny (wł. Parco dell’Etna). Spotkamy tu wiele gatunków roślin, niektórych typowych jedynie dla wulkanicznej ziemi, w tym aż 35 gatunków endemicznych. Podczas swojej 500 000 letniej historii  wulkan wybuchał 200 razy, a jego znacząca aktywność ma miejsce niemal każdego roku. Etna posiada 4 centralne kratery na szczycie oraz podobno około 350 mniejszych kraterów i otworów erupcyjnych położonych na zboczach. Ostatnie większe erupcje miały miejsce w latach 90-tych, a nawet w 2003, 2006 czy 2008 roku – ich piękne pozostałości w postaci czarnych jęzorów lawowych możecie zobaczyć m.in. na trasie, o której chciałabym Wam opowiedzieć.

TRASA „SCHIENA DELL’ ASINO” -> VALLE DEL BOVE

Warto wspomnieć o tym, że główne szlaki turystyczne na Etnie poprowadzone są z dwóch stron: północnej z bazą w Piano Provenanza (dojazd od miejscowości Linguaglossa) oraz południowej (chyba tej popularniejszej, dojazd z Nicolosi) z miejscem startu w Rifugio Sapienza na wysokości 1910 m n.p.m. Stąd bieg rozpoczyna kolejka, którą można wjechać na wysokość 2500 metrów. Nasze odkrywanie Etny zaczynamy dwukrotnie właśnie ze schroniska Sapienza, jednak zamiast do kolejki, kierujemy się w zupełnie odwrotną stronę. Chwilę podziwiamy widok na wulkan i pierwsze kratery (Crateri Silvestri). Tutaj najpiękniejszy krajobraz tworzy gra barw – czerwonej gleby, czarnych pozostałości zastygłej lawy i żółto-zielonych przebłysków przyrody.

dsc03873-jpg

dsc05758-jpg

 dsc05792-jpg

dsc05786-jpg
dsc05782-jpg

 

 

dsc057844-jpg  Od  kraterów odbijamy w prawo, by po 20 minutach spaceru betonową drogą (poniżej na zdjęciu) skręcić na lewo w las. Tutaj, przy znaku, rozpoczyna się podejście do Doliny Wolej.

dsc05806-jpg

dsc05770-jpgdsc05767-jpg
dsc05810-jpgTrasę „Schiena dell’ Asino” (pl. Plecy Osła) polecił nam zaprzyjaźniony Włoch i dzięki niemu zabraliśmy na nią również naszych bliskich. Dolina Wola (wł. Valle del Bove), do której dociera się  tym szlakiem, to przepiękna i rozłożysta dolina będąca pozostałością wielkiego osuwiska, po którym utworzyła się 1000-metrowa depresja. Głębokość doliny i jej księżycowy charakter robią ogromne wrażenie, a w wyniku licznych erupcji wulkanu na ścianie wschodniej, dziś cała pokryta jest czarnymi jęzorami lawy. Sam szlak prowadzący do doliny jest bardzo urozmaicony i ciekawy. Z początku idziemy wśród wysokich drzew, by po kilkudziesięciu metrach wyjść na otwartą dolinę otoczoną wzniesieniami. Kiedy gdzieniegdzie dochodzi mgła, klimat robi się naprawdę wyjątkowy. Cały czas kierujemy się pod górę.

dsc03903-jpgdsc05817-jpg
dsc03911-jpg

ll-jpgdsc03865-jpgl-jpgTrasę polecam każdemu, zwłaszcza jeśli będziecie na wulkanie po raz kolejny. Jest to świetna alternatywa dla tłumów i całego wulkanicznego miasteczka. Mimo że byliśmy w najwyższym sezonie, po drodze mijaliśmy tylko kilka osób, dlatego szlak wydaje się mało uczęszczany – na pewno można cieszyć się tu spokojem i samotnością, które tylko nadają wyjątkowości tej wędrówce.

***

Wpatrujemy się w czarną otchłań lawowego „jeziora”. Marsjański krajobraz powala nas na co najmniej godzinę, kiedy odpoczywamy i zastanawiamy się, co przyroda zrobiła przez wieki z tym miejscem. Za drugą wizytą stwierdzamy, jak duże mieliśmy szczęście by to zobaczyć, ponieważ całą dolinę przykryła gęsta mgła. Człowiek zbudował na wulkanie infrastrukturę i całe to turystyczne zaplecze, niektórzy nawet mieszkali kiedyś na jego terenie, a w rzeczywistości zawsze jesteśmy tutaj tylko gośćmi.

dsc03949-jpg

dsc03968-jpgdsc03973-jpgdsc03961-jpgdsc03965-jpgdsc03951-jpg

dsc05854-jpgdsc05868-jpg

ETNA PRAKTYCZNIE

  1. DOJAZD

Dla osób poruszających się autem wyprawa na Etnę nie stanowi większego problemu. Jak już pisałam wyżej na wulkan można wjechać od strony północnej (kierując się przez miejscowość Linguaglossa) oraz południowej (kierując się przez miasteczko Nicolosi lub Zafferana Etnea). Wybierając się na południowy stok do schroniska Rifugio Sapienza warto wiedzieć, że parking jest płatny. Jak za to dostać się na Etnę bez samochodu? Z Katanii do Rifugio Sapienza można dojechać autobusem firmy Etna Trasporti odjeżdżającym z dworca autobusowego, przy dworcu kolejowym, każdego dnia o godzinie 8.15. (na miejscu 10.15). Dodatkowo w wysokim sezonie (czerwiec-wrzesień) autokary kursują także o 11.20 (na miejscu 13.20), jednak jest to stanowczo za późno, dla tych, którzy nie mają noclegu i planują powrót tego samego dnia. Powrót z Rifugio Sapienza odbywa się codziennie o 16.30. Bilet w dwie strony (wł. andata e ritorno) kosztuje 6 euro.

           2.  RIFUGIO SAPIENZA i KOLEJKA LINOWA NA SZCZYT

Wizytę na najwyższym kraterze Etny zostawiam sobie na następny raz – przy większej zasobności portfela i może poza sezonem turystycznym. Po przyjeździe autokaru do schroniska Rifugio Sapienza wszyscy kierują się od razu na stację kolejki linowej Funivia dell’Etna (tutaj strona). Bilet na kolejkę w dwie strony kosztuje 30 euro/osobę. Kolejka wjeżdża na wysokość 2500 m n.p.m., później mamy dwie opcje; wzięcie busa lub podejście piesze. Bus podjeżdża do schroniska Torre del Filosofo kolejne 400 metrów i stanowi dodatkowy koszt jakichś 20 euro/os/w 2 strony. Wybierając drogę na pieszo warto przygotować się różne warunki – z reguły silny wiatr i słabą widoczność, a także duży pył wulkaniczny.

Samo miasteczko Rifugio Sapienza to turystyczny punkt pełen sklepów, barów, z dużym parkingiem. Oczywiście gdzie turyści, tam jest drogo, dlatego znacznie lepiej zaopatrzyć się we własny prowiant niż robić zakupy na górze.

             3.  MAPA Z TRASĄ NA SZCZYT I BOCZNĄ VALLE DEL BOVE

Tutaj znajdziecie mapę wraz ze schroniskami i trasą na szczyt oraz widoczną po prawej doliną Valle del Bove. Załączam też własną mapkę z położeniem szlaku na Valle del Bove – jak kierować się z Rifugio Sapienza. Z przydatnych informacji: szlak Sentiero Schiena dell’ Asino posiada raczej łatwy stopień trudności, liczy sobie ponad 2,5 km w jedną stronę, a pokonywane przewyższenie nie jest duże – 250 metrów. Drogę w jedną stronę można pokonać w 1,5 godziny. Na górze warto spędzić jednak trochę czasu.

              4.  ILE ZAJMUJE WYPRAWA NA ETNĘ? 

Jeśli jesteś samochodem to właściwie tyle, ile chcesz. Nie wiem ile zajmuje wjazd i zjazd ze szczytu, ale wydaje mi się, że co najmniej pół dnia. Podobnie z Doliną Valle del Bove – wydaje się to krótka wycieczka, jednak przyjeżdżając autokarem o 10-tej, idealnie udaje się wyrobić na ten powrotny o 16-tej. Ogólnie na Etnę warto przeznaczyć cały dzień.

                5. CIRCUMETNEA – KOLEJĄ WOKÓŁ ETNY

Istnieje możliwość podróży dookoła Etny – koleją, która zatrzymuje się w każdym miasteczku leżącym, u jej podnóża. Linia kursuje z Katanii i prowadzi m.in. przez Bronte, Randazzo, Linguaglossę. Tutaj strona Circumetnea, na której znajdziecie dokładny rozkład, ceny biletów oraz poszczególne stacje na trasie.

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestEmail this to someoneShare on LinkedIn

8 Comments Add yours

  1. Karolina napisał(a):

    Ech, chodzi mi ta Etna po głowie! Trekking uważam za obowiązkowy. Nawet chciałam w styczniu lecieć bo widziałam sensowne bilety, ale poczytałam trochę o pogodzie i zweryfikowałam plany. Na Sycylii jeszcze nigdy nie byliśmy, w przyszłym roku planujemy Włochy, ale też niestety nie Sycylia, więc wyczekuję jej z ogromną niecierpliwością 🙂

    1. travelsfool napisał(a):

      Hej! jak miło, że do mnie wpadłaś, bardzo dziękuję 🙂 To prawda, trekking po Etnie musi mieć dobrą pogodę – w końcu takie widoki i kolory to także zasługa dobrego światła:) mam nadzieję, że ta Sycylia przyjdzie do Was szybciej niż myślicie, może jakaś promocja lotnicza – tego Wam życzę! Do tego czasu powinnam opracować już prawie wszystkie materiały ze swojego pobytu, który w takie wieczory jak dziś, wspominam z wielką tęsknotą… 🙂 Tymczasem, udanej podróży po Azji – już Wam pisałam, że zżera mnie okropna zazdrość 😉

      1. Karolina napisał(a):

        Hej Kasia, ja jestem jednym z tych wstrętnych czytelników, którzy dużo czytają, ale mało komentują. Wpadałam do Ciebie już wiele razy, ale w końcu musiałam się odezwać, bo ileż można „na tajniaka” 🙂 Zwłaszcza że wiem jaką radość sprawiają komentarze, bo są takim namacalnym dowodem, że ktoś faktycznie Cię czyta. Ja np. czasami myślę że piszę sobie tylko dla siebie i dla rodziców 😛

        I dziękujemy raz jeszcze za tą Azję, został tydzień z hakiem – odliczam już prawie sekundy, słodki Jezu, chcę na urlop 😉 A do materiałów na temat Etny z pewnością będę wracać. Nawet ostatnio się zorientowałam że wpisy z Maroka to przeglądałam właśnie u Ciebie :))

        1. travelsfool napisał(a):

          też tak czasem robię 😉 chociaż ostatnio staram się poświęcać więcej czasu i na lekturę i wymianę kilku zdań 🙂 cieszę się, że o Maroko czytałaś właśnie tutaj i oczywiście mam nadzieję, że coś Wam się kiedy przyda z tych wypocin moich 🙂 a o Azji może uda się kiedyś pogadać osobiście, gdzieś przypadkiem, po drodze:) buziaki!

  2. Kasia napisał(a):

    O Etnie wiedziałam tylko tyle, co pokrótce opowiedziała mi babcia, dla której wyprawa na Etnę kilkadziesiąt lat temu była wielką przygodą. Fajnie wiedzieć trochę więcej!

    1. travelsfool napisał(a):

      Kasia, ale super, że do mnie zajrzałaś. Sama regularnie odwiedzam Twoją stronę i jak pisałam Ci już na instagramie – bardzo mi się podoba. Świetna robota 🙂 Cieszę się, że mogłam opowiedzieć coś więcej o Etnie, a nawet pokazać ją z tej innej, mniej turystycznej strony. W takich szczególnych miejscach nie czuję się dobrze podążając tymi samymi zatłoczonymi szlakami, co wszyscy. Ale na szczęście udało się znaleźć magiczne miejsce, tylko dla siebie:) Na pewno kilkadziesiąt lat temu to musiał być wyczyn wybrać się na Etnę… Sama jestem ciekawa jak wyglądało to w przeszłości. A następnym razem też muszę w końcu wejść na szczyt 😉 pozdrowienia!

  3. dzięki za ten wpis. Przyda się gdy będę znała datę wyjazdu. Niektóre zdjęcia wyglądają jak z innej planety 🙂

    1. travelsfool napisał(a):

      hej! dziękuję bardzo za miłe słowa. Ciesze się, że post się przydał, bardzo magicznie wspominam to miejsce! Życzę Ci właśnie takich kosmicznych krajobrazów i widoków. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *