Mikrowyprawy

Blog to niemal ciągła praca online – począwszy od pisania, przez przygotowanie zdjęć, kończąc na czytaniu czy poprawianiu. Nawet jeśli nie jestem akurat podłączona do sieci, to i tak w znacznym stopniu korzystam na co dzień z komputera czy telefonu – w pracy, a także po godzinach. Kiedy zechcemy, jesteśmy w stanie zorganizować nawet Internet w podróży, dzisiaj to już nic nadzwyczajnego. I mimo że technologia wydaje się nam niezbędna w codziennym biegu, momentami jesteśmy w stanie całkowicie odciąć od sieci, chociaż przez chwilę. Mikrowyprawy, to mój sposób na wyłączenie się.

Mikrowyprawy to ostatnio temat na topie. Myślę, że wszystko sprowadza się do ogólnie panującego przeświadczenia, że małe i krótkie podróże to często strata czasu, uwagi i pieniędzy. Tak to teraz niestety jest, że dużo większe wrażenie na znajomych robią przebyte odległości na mapie, niż zdobyte doświadczenia. Im dalsza i bardziej egzotyczna podróż tym więcej podziwu, więcej lajków i komentarzy.  A przecież w istocie  nie podróżujemy tak naprawdę dla nowych polubień, followersów czy zachwytów nad naszymi poczynaniami. Podróżujemy dla nas samych, dla wspomnień, których nie odtworzy żaden Facebook czy Snapchat, i o których tworzenie musimy zadbać sami. Mądre podróżowanie i blogowanie to wciąż trudna sprawa – z jednej strony chcesz uwiecznić podróże w jak najlepszy i najdokładniejszy sposób. Często od razu dzieląc się tymi wyjątkowymi chwilami. Z drugiej strony pragniesz przeżywać daną podróż w 100 procentach – smakować, poznawać, doświadczać wszystkiego co jest tu i teraz, tak, by nic Cię nie ominęło. Nie ma złotej recepty i myślę, że nie tylko ktoś piszący bloga, lecz każdy dokumentujący swoje podróże, zastanawiał się nad tym nie raz.  Sama na przestrzeni kilku lat zrozumiałam pewne rzeczy, zauważyłam, że nie wszystko powinno być idealne, zwłaszcza jeśli ma się to odbyć kosztem nowych doznań, czyjegoś towarzystwa czy mojego pełnego zaangażowania w podróży, o której przecież tyle marzyłam. Świat się nie zawali jeśli nie wrzucę zdjęcia czy nie napiszę relacji live z właśnie odbywanej jazdy autostopem. To może poczekać, a samo przeżywanie podróży już nie. Najważniejsze jest, żeby po prostu podróżować głębiej.  Rozumieć, że podróżą nie musi być tylko półroczna wędrówka z plecakiem lub wyprawa na inny kontynent. Chcieć odkrywać nieznane, od czasu do czasu również to na wyciągnięcie ręki. Kiedy podróżą, a przy tym prawdziwą odskocznią od codzienności stanie się dla Ciebie także weekend na łonie natury, dzień w innym mieście, wycieczka rowerowa czy poznawanie własnych okolic – wtedy właśnie mówimy o mikrowyprawach. 

szlaktatr-1

MIKROWYPRAWY

Mikrowyprawy to wspaniały sposób na wyłączenie się.  Można do nich zaliczyć  miejsca, które od lat uwielbiasz, małe wycieczki i wszystko co pozwala być w drodze lub zrobić coś nowego, nawet te jednodniowe czy kilkugodzinne wypady. Alastair Humphreys, Podróżnik Roku 2012 wybrany przez National Geographic, to autor pojęcia microadventures, które mówi, że mikrowyprawy to podróże, które nie wymagają czasu, pieniędzy, sprzętu ani przygotowań. Przygoda jest wszędzie i nie czeka jedynie na oceanie, na innym kontynencie czy na biegunie. Jest za rogiem, w pobliskim lesie, parku czy nad rzeką. „Bo przygoda to nie jest coś, co przychodzi z zewnątrz, to jest nastawienie do życia.” Głównym założeniem definicji jest inne spojrzenie na otaczające nas miejsca i rzeczy, gdzie fajną alternatywą dla życia codziennego staje się odnalezienie czegoś ciekawego we własnym mieście, odwiedzenie pobliskiej miejscowości,  zwiedzanie opuszczonych ruin, oglądanie murali, piknik nad jeziorem lub udział w lokalnym festiwalu. Niewielu może rzucić wszystko i ruszyć w świat, ale wszyscy mogą przeżyć mikrowyprawę, taką bez Internetu, siedzenia przed komputerem czy telewizorem. Nie mając pieniędzy, czasu czy umiejętności, a posiadając wolny dzień możemy nauczyć się czegoś nowego, odzyskać energię, pobyć chwilę z bliskimi i ze sobą. Piszę o tym dlatego, że na co dzień tak naprawdę wszyscy mamy niewiele czasu dla swoich przyjemności, pracujemy, mamy swoje problemy czy obowiązki.  Wtedy nie ma nic lepszego niż nawet mała ucieczka lub powrót do miejsca, które kochasz. Gdzie się wyłączam?

LAS

Zaledwie 50 metrów od mojego domu mieści się Las Bródnowski, inaczej Park Leśny Bródno.  Dziś ten rozległy teren zielony zajmuje obszar dawnej Puszczy Bródnowskiej i rozciąga się między Zaciszem, Bródnem a Markami. Wiecie jak dużo można tu odkryć? W Lesie zachowały się pozostałości pierwszej warszawskiej osady – grodziska będącego najstarszą ziemią na obszarze współczesnej Warszawy – zachowały się tam wyeksponowane relikty pochodzące już z IX wieku. Można powiedzieć, że tereny tego lasu są początkiem powstania miasta. Piękne miejsce, które daje możliwość wyciszenia i pobycia z naturą w tak łatwy sposób –  kilka kroków od domu.

las1-2-jpg

DOM NA ULICY ŚWIERKÓW

Każdy ma swoje miejsce na ziemi. Często czujemy więź z kilkoma miejscami na raz i ja też mam parę swoich ulubionych. Jednak działka to moje dzieciństwo, później każde moje wakacje, w końcu to rodzina. Podwarszawski drewniany dom wybudowany przez dziadka, z początku służył jedynie jako miejsce letniego odpoczynku, teraz minęło już 20 lat i wydaje się być miejscem na całe życie.  Każdy pobyt tutaj to spokój, przyroda, lasy, pola, zachody słońca, grill, wyprawy nad Bug, ganianie mojego psa, rowerowe wyprawy czy dawne dziecięce podchody. Chyba właśnie dlatego, że nie zawsze mam czas być tam co weekend, tak bardzo doceniam każdą wizytę. Na 2 tygodnie, 2 dni lub jedną niedzielę – każdy przyjazd cieszy tak samo.

popowo1

popowo2popowopopowo5

mikrowyprawy
WARSZAWA INACZEJ

Kiedy mam czas i chęć na poznanie nowego miejsca w zasięgu ręki, wtedy lubię poszwędać się po Warszawie. Tak naprawdę pewnie i podczas spaceru czy drogi z/do pracy odkrywacie ciekawe zakamarki czy fajne miejscówki w Waszym mieście. Mimo że od zawsze mieszkam w Warszawie, nadal są dzielnice, w których nigdy nie byłam, o których nic nie wiem. A może właśnie kryją w sobie interesujące miejsca? Takim sposobem obejrzałam praskie murale, rowerem odkryłam dzieła Loesje, poznałam Żoliborz. Sporo mi jeszcze zostało.

zoliborz-1

zoliborz-2praga      SKOK W BOK

Kiedy nie wyjeżdżasz akurat nigdzie dalej, fajną alternatywą mogą być krótkie skoki w bok – do pobliskich miejscowości, na wieś lub do większych ośrodków miejskich. Bardzo lubię odwiedzać różne miejsca w Polsce. Nie robię tego co weekend, za to jak już jadę to staram się poznawać te, w których jeszcze nie byłam. Z opisanych na blogu miejsc, do tej pory bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie m.in. Łódź,  Lublin oraz klimatyczne Podlasie – miejsce, w którym żyją Tatarzy Polscy.

dsc01217-jpg

           Lublin

dsc03296-jpg

dsc03303-jpg

        Łódź      

szlak-tatarski-3

szlak-tatarski-1szlak-tatarski-4szlaktatr-2

Podlasie

GÓRY

W Polsce czy za granicą, 200 czy 2000 kilometrów od domu, niskie czy wysokie. Góry, jakkolwiek różnorodne by nie były, zawsze pozostają miejscem magicznym w samym sobie. Przynajmniej raz do roku (czasem uda się więcej) muszę pobyć w górach. Nie zdobywam najwyższych szczytów, jednak uwielbiam chodzić, wspinać się po kolejnych wyżynach i doceniać ten wysiłek oraz nagrodę w postaci niesamowitych krajobrazów. Przebywanie w górach zdecydowanie uzależnia. Spektakularne widoki znalazłam zarówno w polskich Tatrach czy Bieszczadach, jak i na pięknych szlakach w Gruzji.

gory

gory8

gory9gory10

Tatry      

gory5


gory3gory1dsc06959-jpgdsc07865-jpggory2
Kazbegi/Swanetia/GRUZJA

    KIEDY MOŻESZ UDAĆ SIĘ NA MIKROWYPRAWĘ?

Na przykład:

  • odwiedzając ciekawe muzeum, w którym do tej pory nie byłeś
  • urządzając sobie piknik w mieście/poza miastem/nad rzeką
  • oglądając gwiazdy z dala od miejskiego zgiełku
  • poznając nieznane zakamarki Twojej okolicy
  • odpoczywając na wsi, na działce, wyjeżdżając pod namiot
  • wyskakując gdzieś na jednodniową wycieczkę
  • łapiąc pociąg donikąd, przed siebie (muszę kiedyś spróbować)
  • organizując wycieczkę rowerową lub spływ kajakowy
  • odkrywając miejsca z historią i poznając ludzi z pasją, np. zwiedzając starą powojenną kamienicę, drewnianą cerkiew czy meczet, spotykając osoby uprawiające tzw. wymarłe zawody lub prowadzące inspirujący biznes, zarażające swoim hobby
  • spędzając czas w parku, rezerwacie, pobliskim lesie

Każde miejsce, każda aktywność i chwila, która sprawia nam radość – warta jest uczczenia. Także to, co dopiero przed Tobą do odkrycia. To są moje mikrowyprawy – sposoby na wyłączenie się. Jakie są Twoje? 🙂

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestEmail this to someoneShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *