Pocztówka z Sycylii

– Więc gdzie do tej pory byliście?

– W Rzymie, Florencji, Wenecji, Neapolu…jeszcze w kilku innych miejscach.

– Aha, to byliście we Włoszech. A byliście na Sycylii?

Ludzie. Nie ma lepszej i trafniejszej drogi do poznania danego miejsca. Dopiero tutaj, kiedy po raz pierwszy żyję we Włoszech, naprawdę doceniam swoją znajomość włoskiego. Właściwie to nie we Włoszech a in Sicilia. Rzeczywiście, Sycylia i Włochy to dwa zupełnie różne światy. Różnice między Północą a Południem kraju, o których uczyłam się w teorii, tutaj dostrzegam codziennie. Czas płynie innym tempem, ludzie żyją innym trybem, wydaje się, że Sycylia jest innej daty, ale właśnie w tej autentyczności należy szukać jej piękna. Bo chociaż żyje głównie z turystyki, to na szczęście jeszcze nie wszędzie docierają dzikie tłumy. Jeśli tylko będziesz chciał, znajdziesz wyjątkowe miejsca, bezkresy żółtych pól i pagórków, stada owiec wypasających się pośrodku niczego, drzewka oliwne, spokój. Wystarczy wyjechać poza miasto, by odnaleźć kawałek sycylijskiej duszy.

DSC04599

DSC04835

DSC05361

O różnicach na wielu płaszczyznach pisałam już przy okazji Neapolu. Najlepiej ujął to jednak jeden z przypadkowych znajomych, o których bardzo łatwo na Sycylii, jeśli mówisz po włosku.

– My jesteśmy tradycjonalistami. Zamiast iść do przodu wolimy pielęgnować tradycje sprzed 40 lat. Stoimy w miejscu, a że inni stale się rozwijają to w efekcie tylko się cofamy. Do tego spójrzcie na Północ. Jakie tam są ceny? Tutaj za te same potrawy, do tego nawet lepsze, bo z produktów z naszych ziem, zapłacisz trzy razy mniej. We Włoszech wszystko jest wyolbrzymione. A od kogo mają świeże warzywa i owoce, ryby, wino?

Czy Sycylijczycy rzeczywiście przedkładają swoje wartości i tradycje nad rozwój? Jego beztroski ton nie dał jednoznacznej odpowiedzi. Na pewno na wyspie panuje duże bezrobocie, a zachowując tradycje jedni narzekają i nie widzą przyszłości, drudzy po prostu ciężko pracują. Za to, jak to w wielu krajach, wszyscy oczekują lepszego. Dużo młodych Sycylijczyków mówi po angielsku, także w miejscach turystycznych angielski jest na porządku dziennym. Na marginesie, Włoch z którym rozmawialiśmy mówi aż w czterech językach. Dlatego ostatnią rzeczą, którą wolno robić to generalizować i oceniać. Jedno natomiast jest pewne – Sycylijczycy ciężko pracują „na swoje”, a sycylijskie ziemie mają ogromny potencjał. Wszyscy myślą, że jak praca czy staż we włoskiej firmie to tylko obijanie, wieczna siesta, zabawa. A ja tu codziennie mijam te same stare warsztaty samochodowe, szewca który na starym krześle ręcznie ceruje wszystkie buty, piekarza z panificio od rana wypiekającego świeże pieczywo. Rybaków, którzy całą noc łowią, by już o świcie wyłożyć na targu wielkiego tuńczyka, najświeższe owoce morza, wyjątkowe okazy. Nawet młodzi dużo pracują – żywym przykładem firma, w której odbywamy praktyki. Start-up założony przez grupę przyjaciół ze studiów – programistów, grafików i specjalistów od marketingu. Właśnie zbliża się Ferragosto – największe włoskie święto, a niektórzy nie biorą nawet dnia urlopu. Bo nie chcą. Ciągle jest coś do zrobienia. Sami także wyrabiamy te 40 godzin tygodniowoNa pewno nie żyje się tu tak beztrosko, jak może się wydawać.

DSC04994

 DSC04946

 DSC04959

Za  to magiczna kraina ta Sycylia. Gdzie nie pojedziesz tam inna historia. A jedna wizyta to zdecydowanie za mało. W Agrigento, na południowym-zachodzie zobaczysz zabudowę arabskiej kasby. W Syrakuzach, na wschodnim wybrzeżu, spotkasz pozostałości greckie, za to w Palermo łączą się wpływy hiszpańskie, francuskie, włoskie i arabskie w jednym miejscu. Znajdziesz tu typowo barokowe miasta, ale i antyczne pozostałości. Sycylia to majestatyczny wulkan, słoneczne winnice na jego zboczach (Sycylia to najstarszy winiarski rejon Włoch), to mieniąca się ceramika – najczęściej na półkach, ale na szczęście często i pod nogami, a im bardziej popękana i zakurzona tym piękniejsza. To typowa tylko dla tego regionu kuchnia, to sentyment dla tego, któremu Mario Puzo oraz Nino Rota towarzyszą od lat. Także dla tego, kto docenił twórczość znakomitego Giuseppe Tornatore. Nie ma to jak trafić na plac, którym przechadzała się Malèna. Nie ma to jak z widokiem każdej z gór zastanawiać się czy to właśnie tutaj chowali się Salvatore Giuliano i Aspanu Pisciotta. Patrzeć na stary kościół, w którym Michael Corleone i jego sycylijska żona brali ślub. Jak powiedział kiedyś Goethe: Kto nie widział Sycylii, ten nie rozumie Włoch. Tu bowiem jest klucz do wszystkiego. Z tą tylko różnicą, że należy nie tylko widzieć, a zrozumieć. Nie zrozumie i nie pozna prawdziwej Sycylii ten, kto spędzi tu krótkie wakacje, kilka dni urlopu w dwóch głównych miastach, chodząc po knajpach i atrakcjach, strzelając kolejne selfie. Nie poobcuje z ludźmi i nie dowie się od nich jak wygląda tutejsze życie. Jeśli nie wejdzie się głębiej, nigdy nie pozna się prawdziwej sycylijskiej ‚twarzy’.

DSC05227

 DSC05270

 DSC04359

 x

 DSC04635

 DSC04802

Zupełnie inaczej jest mieszkać w takim miejscu. Dobrze jest w końcu cieszyć się zwykłym dniem, każdym pojedynczym Salve!,  sycylijskim temperamentem, przypadkową rozmową, zapachem targu rybnego, który mimo że jest okropny to idealnie pasuje do tego miejsca. Jest po prostu kataneski.  Nawet to, że nazywają nas tutaj „Kesza” i „Micze” wynagradza mniejsze większe problemy. Bo, żeby jakoś godzić to wszystko (praca, podróże, życie, odpoczynek, pisanie) potrzeba trochę wysiłku. Nie da się udawać, że pisanie bloga to wizyta w modnej kawiarni, w ładnej sukience przy dobrej kawie – a posty piszą się tak łatwo i szybko. Nie są to też zawsze wygodne podróże, zapasy gotówki i same pozytywy. Ale pogodzenie wszystkiego i odkrywanie Sycylii kawałek po kawałku to najlepsza nagroda.

DSC05080

 DSC06149

 DSC06258

 DSC06702

 DSC06947

 DSC06374

W Sycylii, tak na półmetku, najbardziej lubię to, że uświadamia jak przyjemniej się tu podróżuje i żyje. Że mogę być przez trochę jak Włosi, że muszę się nauczyć jak wynająć mieszkanie, rozwiązywać problemy, chodzić do pracy, apteki, mięsnego. Kupować nóż, bo akurat w mieszkaniu nie było, zastanawiać się co mam, a czego nie mam w lodówce na najbliższy tydzień, przypomnieć sobie jak jest po włosku rura prysznicowa bo jakoś wcześniej nie było mi to potrzebne 🙂 Nie tylko odwiedzić ładne kawiarnie, wszystkie turystyczne punkty i porobić ‘super’ zdjęcia (chociaż fotografować akurat uwielbiam). Fajnie byłoby tu kiedyś znów na trochę zamieszkać.

DSC05202

A mówią, że nie ma już miejsca dla marzycieli.

Zobaczcie:

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestEmail this to someoneShare on LinkedIn

2 Comments Add yours

  1. Asia napisał(a):

    Jak pięknie!!! Wspaniałe zdjęcia! Żałuję, że jeszcze nie wymyślono teleportacji 🙂 Pozdrawiam!

    1. travelsfool napisał(a):

      super to słyszeć, dziękuję bardzo! 🙂 no właśnie, podróże byłyby takie łatwiejsze! życzę Wam szybkiego zawitania na Sycylię, pozdrowienia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *