Przy gruzińskim stole

Na samą myśl o suto zastawionym gruzińskim stole wracają wspomnienia małych i większych uczt. Choć czasami kuchnia dawała się we znaki, dziś trochę tęsknie za tymi smakami.  Bo Gruzini wiedzą jak biesiadować, jak delektować się posiłkiem, i co ważne –  jak umiejętnie wydobywać esencję smaku z każdej potrawy.  Ich kuchnia jest różnorodna jak sam kraj, a do tego temperamentna i zadziorna, pełna charakteru – jak  jego mieszkańcy. Gruzja na talerzu to na pewno:  świeże produkty, przyprawy i… dusza.

Wydawać by się mogło, że dominują potrawy mięsne, jednak miłośnicy warzyw, owoców, naturalnych produktów znajdą dla siebie wiele rarytasów. Warto zaznaczyć, że choć jedzenie jest pyszne, to niektóre potrawy mogą być ciężkostrawne. Z pewnością, przed wyjazdem, trzeba naszykować sobie sporo wolnego miejsca, zwłaszcza kiedy jedzie się do Gruzji na dłużej i po raz pierwszy!

Przedstawiam Wam moje migawki przy gruzińskim stole. Uchwycone tu i tam, w drodze, w restauracjach czy barze, w gruzińskim domu. Przede wszystkim w różnych regionach, bo jak wiadomo każdy z nich charakteryzują inne odmiany potraw czy składników użytych do przyrządzenia posiłku. Tak jak tradycyjne chaczapuri, które posiada aż trzy odmiany –  w zależności od tego, w jakiej części Gruzji je spożyjemy, zostanie nam podane zupełnie inne danie. Niestety, niektóre potrawy znikały ze stołu jeszcze zanim ktokolwiek pomyślał, by zrobić im zdjęcie. Tacy z nas profesjonaliści! Mimo to zapraszam, poznajcie Gruzję od kuchni.

CHACZAPURI

DSC06327

Chaczapuri (gruz. chaczo – ser i puri – chleb) to król gruzińskiej kuchni. Jest to cienki placek nadziewany słonym serem. Pierwsze słowo, które przychodzi na myśl o gruzińskiej kuchni. Co ważne, jest to też danie o ponadczasowej tradycji – ser i pszenica produkowane są w Gruzji od wieków i stanowią podstawę wielu potraw. Choć chaczapuri jest daniem prostym, to występują jego odmiany różniące się kształtem, ciastem, nadzieniem i smakiem:

chaczapuri imeruli (z Imeretii), które jest najbardziej popularne. Imeruli to placek z serem w środku.                                                                                                                                                                                                                            – chaczapuri megruli (z Megrulii), od imeruli różni się dodatkową warstwą sera zapiekaną na wierzchu.                                                                                                                                                                                                                         – chaczapuri adżaruli (z Adżarii), najbardziej charakterystyczna wariacja tej potrawy. Adżaruli to placek o kształcie łódeczki, z serem w środku, podawany z masłem i surowym jajkiem na wierzchu. Smak i atrakcja w jednym, ponieważ już sam sposób spożycia tego dania zapada w pamięć.

Pamiętaj, gdy ujrzysz przed sobą chaczapuri adżaruli – poczekaj chwilkę. Widelcem wymieszaj nadzienie (jajko z serem oraz masłem), a następnie oderwij jedną z dwóch krawędzi łódki – wystającą końcówkę chleba. Właśnie tą częścią placka wyjada się nadzienie ze środka. Gdy już zniknie druga końcówka chleba, można oddać się własnej fantazji. Mogę obiecać, że Adżaruli Cię nie zawiedzie. Ale wolę uprzedzić – jest bardzo sycące i można najeść się nawet najmniejszą porcją. W restauracjach lepiej zamówić małą porcję, lub średnią, gdy jest się naprawdę głodnym.

Chaczapuri to tanie danie, jak większość w Gruzji. W restauracji za chaczapuri adżarskie zapłacimy około 7-8 lari (1 gel=1,8zł. Czyli ok. 12zł), a za imeruli lub megruli 4-5 lari. Natomiast chaczapuri kupowane w sklepie, na targu, na ulicy kosztuje czasem nawet 1 -2 lari (2-3zł).

DSC08366

CHINKALI

Chinkali – królowe gruzińskiego stołu. Moja ukochana potrawa, przyznaję się bez bicia. Po zjedzeniu jednego dania potrafiłam domówić sobie jeszcze kilka sztuk chinkali – tak dla samego ich posmaku. Chinkali to pierożki o specyficznym kształcie- pofałdowanego stożka, z grubszą warstwą ciasta na górze, której zwykle się nie jada. Tradycyjne pierożki nadziewane są wieprzowym lub wołowym mięsem oraz przyprawami, w tym głównie kolendrą. Podczas gotowania mięso puszcza wodę i tworzy się pyszny sos-rosół. Co ciekawe, przyrządzenie chinkali to prawdziwa sztuka. Z opowieści naszego gruzińskiego znajomego wynika, że nawet nie wszystkie gruzińskie kobiety opanowały tę czynność do perfekcji. Precyzyjne zlepienie pieroga to duże wyzwanie. Każda fałdka – zakładka, musi być dokładnie uformowana, a na koniec wszystkie trzeba starannie ze sobą zlepić na czubku. Podobno po ilości zrobionych na pierogu zakładek poznaję się prawdziwą kucharkę. Trudno mi sobie wyobrazić, jak zlepić kilka fałdek, a co dopiero dwadzieścia.

DSC06414

W Gruzji znajdziesz wersje zarówno mięsne, jak i wegetariańskie. Podstawowa z wieprzowiną lub jagnięciną, ale także z ziemniakami, serem czy grzybami. Wbrew pozorom chinkali są bardzo sycące i można najeść się już 4-5 sztukami. Pierożki zamawia się na sztuki. Cena 1 szt. to najczęściej 0,60-0,70 lari, czyli około 1,5zł. Pyszny obiad za  jedyne kilka złotych.

Tak tradycyjne danie nie miałoby tej magii, gdyby nie wyjątkowy sposób jego zjedzenia. Gdy pierogi lądują na stole, zaczyna się sztuka. Pierożka trzeba złapać za czubek i przekręcić do góry nogami. Następnie nadgryźć i wyssać cały rosół ze środka. Dopiero teraz można zabrać się za zjedzenie jego nadzienia. I tak  z każdym kolejnym. U nas na stole pojawiało się kilkanaście sztuk, ale gruzińskie rodziny zamawiają całe talerze … po kilkadziesiąt. 🙂 I tak tyle tradycji uosabia się w jednym, małym pierożku.

CHURCZCHELE

Są takie potrawy, które albo kochasz, albo nienawidzisz. Tak też jest z churczchelą.  Z daleka wyglądająca jak kiełbasa, a zwana „gruzińskim snickears’em”.  Churczchela, czyli orzechy gotowane w masie z soku winogron i mąki kukurydzianej z cukrem, a następnie suszone. Spotykane na każdym kroku, na stoiskach i targach, na ulicy. Spróbowaliśmy raz, i na tym się skończyło. Jednak nie wszystko, co gruzińskie skradło nasze serca. Churczchele były dosyć drogie (już nie patrząc na stosunek smaku i jakości do ceny), chociażby w porównaniu do cen innych produktów czy dań. Jedna sztuka to wydatek rzędu ok. 6-8 lari, czyli ponad 10 złotych.

DSC06466

DSC06467

WINO, WINO, I TROCHĘ WIĘCEJ WINA!

Gruzja – Ojczyzna wina, najstarszy region winiarski na świecie. Podobno uprawy winorośli w Gruzji prowadzono już ponad 9 tysięcy lat temu. Przez stulecia produkowane wino przetrzymywano w glinianych naczyniach zakopywanych głęboko w ziemi. Po napełnieniu sokiem z winogron, pojemniki były przykrywane drewnianymi pokrywami i pozostawiane na kilka, nawet kilkadziesiąt lat. Od niedawna sposób wytwarzania gruzińskich win znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Dziś spotkasz tu wiele odmian zarówno czerwonego, jak i białego wina. Mam jednak wrażenie, że to czerwonego pije się znacznie więcej. Coś w tym jest, że tutejsze wina mają niepowtarzalny smak – są intensywne i wyraziste, mocne, ale i delikatne, wyważone. Głębokie.

Wino pije się tu prawie zawsze i wszędzie, z każdym i do każdej okazji. Towarzyszyło nam w podróży, w drodze i w domu. Przy winie nawiązywaliśmy nowe znajomości, poznawaliśmy historie. Przy winie byliśmy bliżej ludzi. Pierwsze oznaki tutejszej gościnności okazał nam gruziński taksówkarz, który w naszej pierwszej godzinie w tym kraju (niedługo po przylocie do Kutaisi) zaprosił nas na 2-litrową butelkę wina przy pysznym chaczapuri. Oczywiście, nie wziął od nas ani grosza. A ta historia działa się pewnego  słonecznego sierpniowego poranka…. o godzinie 7 rano.

Istnieją specjalne rytuały związane z piciem wina, a jednym z nich niewątpliwie jest wznoszenie toastu przy użyciu tradycyjnego rogu. Rogu nie można położyć, dlatego trzeba od razu wypić całą jego zawartość. Z reguły w rogach mieści się szklanka wina, jednak słyszałam, że niektóre gruzińskie rogi pomieszczą nawet 1-2 litry Dobrze, że nasz należy do tych mniejszych 🙂 Rytuały i zwyczaje przy gruzińskim stole to pretekst do kolejnych opowieści, o których więcej już niebawem.

Jeśli chodzi o odmiany wina , to do najbardziej znanych należą:

Saperavi – czerwone, wytrawne; Kindzmarauli – czerwone, półsłodkie; Pirosmani – czerwone, półsłodkie;  Kakheti – białe, wytrawne;    Rkatsiteli – białe, wytrawne                                                                                                                                                                                                                                                                            –

Wino w Gruzji jest bardzo tanie, zwłaszcza jeśli kupimy wino domowej, własnej roboty. Za 1-litrową butelkę domowego wina płaciliśmy 10 lari, czyli ok. 15-17 zł. Gruzini sami pędzą duże ilości wina, a robią to bardzo dobrze, bo wina są naprawdę aromatyczne i warto zakupić butelkę właśnie od mieszkańców. W sklepie za taka samą butelkę wina zapłacimy od 15 lari wzwyż (25-30 zł).

DSC06321

DSC06500

DSC06324

12316280_10205583686257081_4372713067742696844_n

Jedno jest pewne – picie wina celebruje się tak samo jak wspólne posiłki, spotkania, rozmowy. Właściwie można powiedzieć, że te elementy ze sobą współistnieją. A gruzińskie spotkania przy winie mogą być źródłem wspomnień na całe życie.

CZACZA

Czacza to kolejny alkohol, który spotkamy w Gruzji – tutejsza wódka. Wszyscy myślą, że to właśnie wino leje się w Gruzji litrami, ale myślę, że czacza śmiało dorównuje mu swoją popularnością. Jest to bimber robiony z wyciśniętych winogron, nieco mocniejszy od polskiej wódki. Zawiera około 40-50%, czasem 60%. Jak na taki mocny alkohol, czacza jest naprawdę smaczna. Od polskiej wódki różni się przede wszystkim lekko owocowym posmakiem oraz delikatnością. Czaczę również produkuje się tradycyjnymi metodami, a zrobiona przez Gruzinów smakuje jeszcze lepiej. W sklepach najczęściej dostaniemy właśnie taką domową czaczę w różnych wersjach smakowych, np. miodową czy orzechową. Cena butelki czaczy waha się od 10 do 20 lari za 1 litr.

LEMONIADY

12301628_984140568298631_4857319567393835618_n12311117_10205583684737043_443233837193265424_n

Co zaskoczyło mnie w gruzińskiej kuchni to na pewno bogaty i tak zróżnicowany wybór lemoniad. W restauracjach oraz sklepach dostępnych jest chyba kilkanaście smaków, w tym tradycyjnych jak: malina, gruszka, cytryna, jabłko,  pomarańcza, winogrono, ale także kilka wariacji typu: smak kremowy, kremowo-czekoladowy czy berberysowy. Sama nie zostałam fanką gruzińskiej lemoniady – dla mnie ma lekko sztuczny posmak, ale warto jej spróbować.  Cena za butelkę lemoniady to średnio 5 lari, czyli 7 złotych.

CHLEB

12311243_10205583684497037_2352886622206435806_n

Gruziński chleb puri (gruz. puri – czysty) piecze się do dziś w tradycyjnych glinianych piecach tone jak przed wiekami.  W małych czy większych miastach, na wsiach, funkcjonują piekarnie, w których chleb wytwarza się ręcznie.  Nie ma nic lepszego od jeszcze gorącego puri, prosto z pieca, a do tego zdrowego – do jego produkcji używa sie jedynie mąki, wody i soli. Po uformowaniu masy chlebowej, piekarze przyklejają placki puri do rozgrzanych ścian pieca. Chlebek różni się od naszego polskiego – jest znacznie większy,a do tego szerszy i prawie zupełnie płaski. Jednym plackiem mogą najeść się 2-3 osoby. Jest bardzo tani, bo kupiony z okienka ulicznej piekarni kosztuje jedyne 1 lari (1,5 zł).

BADRIDŻANI – BAKŁAŻANY

Bakłażany faszerowane pastą z orzechów to najpopularniejsza gruzińska przekąska, spotykana w każdej restauracji, w każdym domu. Czasem podaje się ją odrobinę inaczej – czy to w postaci pokaźnych rulonów czy mniejszych zawijasów.  Jednak zawsze orzechowy farsz bakłażanów jest pysznie kremowy i przyprawiony, a całości smaku dopełniają słodkie pestki granatu położone na wierzchu. Uwielbiam tę przekąskę i zawsze zajadam się nią w pośpiechu. Chciałabym się nią delektować powoli, ale po prostu się nie da. Zawijasy bakłażanowe z pastą orzechową (4-5 szt.) kosztowały  średnio 5 lari, czyli ok. 7 złotych.

5387321678_d986a25922_bFot. Alastair Humphreys/ Flickr.com

MTSVADI –  GRUZIŃSKI SZASZŁYK

Mtsvadi, czyli tradycyjne szaszłyki z jagnięciny. Podstawą jest mięso jagnięce, ale używa się również innych rodzajów, np. wieprzowiny, wołowiny, baraniny. Kawałki mięsa nadziewane na patykach i pieczone na grillu, podawane z cebulą. Dobrze przyprawione. Szaszłyki piecze się bezpośrednio na ogniu, a jako dodatek podaje się do nich ostry sos śliwkowy „Tkemali”. Jeden szaszłyk podany w restauracji kosztuje około 8 lari, czyli 12 złotych, jednak zdarzyło nam się zamówić i za 5-6 lari.

10119490023_682bca2798_cFot. Levan Velljanashvili/Flickr.com

KULINARNE MIGAWKI Z PODRÓŻY

DSC07193

12341259_1242868409072853_7164882133964835158_n

12341581_10205583712377734_6637051822968223099_n

12342427_10205583685857071_5391416876190959304_n

12108005_10205583688857146_1306156831247840654_n

PRZESYT…I NIEDOSYT

Dla przeciętnego Gruzina spożywanie posiłku to nie zwykłe jedzenie, lecz także okazja do towarzyskich spotkań.  Prawdą jest, że jedzenie jednoczy, a nawet najskromniejsza uczta zapada w pamięć na długi czas. To jest właśnie to, co tutaj odnajdziecie – przyjemność wspólnego delektowania się posiłkiem i celebracji czasu spędzonego przy jednym stole. Ale to już temat na oddzielną historię. Historię o spotkaniu przy stole, toastach, tradycjach – o ludziach. Bo to jest prawdziwy gruziński niedosyt.

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestEmail this to someoneShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *