Georgia on my mind

„Podróż zaczynałem od Gruzji i to był błąd. Gruzja powinna być zakończeniem, a nie początkiem. Wszystko tu stwarza wrażenie przybicia do przystani, dotarcia pod dach. Wszystko – klimat, krajobraz i obyczaje – namawia, żeby przysiąść w cieniu, łyknąć wina, odetchnąć i pomyśleć: fajnie tu.  Piękny to kraj, Gruzja.”

Ryszard Kapuściński, Kirgiz schodzi z konia

Są takie słowa, do których nie trzeba dodawać nic więcej. Ryszard Kapuściński trafił w samo sedno.

dsc08006

Nasza podróż również zaczęła się w Gruzji, lecz i na niej się skończyła. Kraj ten był wspaniałym początkiem naszej drogi, a po niezwykłej Armenii pełnej przygód, przyjął nas znów z otwartymi ramionami. Gruzja jest jak dom. Do którego, choćbyś nie wiem jak często go odwiedzał, zapragniesz powrócić. I po tych kilku, kilkunastu razach i tak nie poznasz go do końca.

A teraz chciałabym się trochę wyspowiadać. Może bardziej przed sobą. Dlaczego o Gruzji, w której spędziliśmy tyle pięknych chwil, piszę dopiero dziś? Po 3 miesiącach.. Wiadomo, że brak czasu będzie jedną z najprostszych obecnie wymówek, ale w głębi duszy wiem, że chodziło o coś zupełnie innego. Chyba właśnie tak jest z długimi podróżami, które przynoszą tyle doświadczeń, wspomnień, widoków do opisania, że trudno jest zdecydować od czego nawet zacząć. Zebrać myśli, co powiedzieć, bo chciałoby się od razu o wszystkim naraz. Ja właśnie tak sobie to wymarzyłam: opiszę Gruzję najlepiej jak potrafię, wyczerpująco, perfekcyjnie, dokładnie  – tak, żeby każdy od razu wszystkiego się o niej dowiedział. Zobaczył, jaka jest fascynująca. Ale, chyba nie tędy droga. Dziś, kiedy zaczynam pisać, wiem, że nie przywrócę niesamowitości i kolorytu gruzińskiej przyrody, bezkresu krajobrazów, poczucia zapierającego dech w piersiach, rumieńców na twarzach, nielicznych zakwasów, stresów czy euforii radości, uśmiechu na twarzach ludzi, uścisków, zapachów, beztroski i wolności. Mogę przekazać jedynie Gruzję taką, jaką w moich oczach się stała – kraju do którego postanowiłam powracać. I teraz dopiero dostrzegam, że może ma to pewien czar – czar intymnej relacji, której się nie zrozumie, dopóki samemu się nie pojedzie i nie pozna. Lubię tę intymność 🙂

DSC06517

DSC06586

Żałuję tylko, że nie  poznałam Gruzji wcześniej, kilka lat temu, kiedy jeszcze nie była tak popularna. Z doświadczeń i obserwacji ludzi, którzy są związani z tym krajem już od dawna, słyszy się, że z roku na roku szybko się rozwija, zmienia, również dla turystów. Cieszę się, że staje się coraz silniejszym i atrakcyjniejszym państwem. Jednak cały czas zastanawiam się, co by mnie spotkało gdybym pojechała tam jakieś 5 lat temu?  Na szczęście w kraju tak oddanym tradycji jak Gruzja nadal przetrwało wiele zwyczajów, w tym gościna, której rzeczywiście trudno im odmówić. Wiele osób zastanawia się czy jak pojadą do Gruzji to od razu ktoś zaprosi ich do domu, zaproponuje słynną suprę, nocleg. Myślę, że tu nie o to chodzi jak Gruzini się zmieniają, tylko o to, jak my się zmieniamy, zachowujemy w trakcie podróży. Czy trzymamy się określonych ram, zachowujemy dystans czy może wychodzimy do ludzi, obcujemy z kulturą, wybieramy alternatywy. Im bardziej sami się otwieramy, zbliżamy do miejsc i ludzi – tym więcej szans do kontaktu stwarzamy. A to właśnie dzięki tym zbliżeniom nasza podróż może stać się wyjątkowa i niezapomniana.

DSC06870

Czemu Gruzja? Nie chcę powtarzać słów powielanych przez większość odwiedzających ten kraj (chociaż pewnie nieraz sama temu zaprzeczę), ale trudno jest nie wspominać o gruzińskich walorach. Spróbuję powiedzieć inaczej.

Ostatnią, bardzo ważną dla mnie podróżą była ta po Maroko. Maroko to miejsce, gdzie poznaliśmy arabskie zwyczaje, starodawne miasta, niezwykłą religię i kulturę, życie mieszkańców, które warunkują  zasady tak różne od europejskich. Byliśmy i nadal jesteśmy pod ogromnym wrażeniem tego magicznego regionu. Próbowaliśmy tego piękna i choć czuliśmy, że poznajemy ten kraj, jesteśmy coraz bliżej, rodzi się więź, ciekawość, fascynacja – to trudno odnaleźć tę pełną swobodę czy intymność. Przynajmniej na tyle, na ile człowiek by chciał. W Gruzji jest jakoś inaczej – trudno to nazwać, ale tam czujesz się jak w domu.  Porównując obydwa kraje mam na myśli raczej krótszą podróż, niż mieszkanie w danym kraju czy jego wielomiesięczne poznawanie. Krótsze wyjazdy jedynie w małym stopniu pozwalają zbliżyć się do jego serca. Ale trzy tygodnie w Gruzji pokazały mi, że czuję się tam dobrze. Że zobaczyłam tak wiele, a jednak wciąż dużo przede mną. Że poznałam Gruzinów, ale ile jeszcze mogę z nimi odkryć. Mam za czym tęsknić. Daliśmy się uwieść i  zamierzam o tym opowiedzieć.

Pierwszym postem zapowiadającym gruzińskie historie życzę Wam własnych podróży po Sakartwelo. Może nie każdy od razu poczuje tę magię, ale na pewno będzie urzeczony tamtejszą kulturą i przyrodą. Jeśli już byliście w Gruzji, to może macie podobne wrażenia? Albo zupełnie odmienne?

K.

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestEmail this to someoneShare on LinkedIn

2 Comments Add yours

  1. Gorzat napisał(a):

    Wiesz co…. to jest jak dotąd – a czytam wszystko co napiszesz:) – najciekawszy post jaki wystukałaś na klawiaturze. Przeczytałam jednym tchem. Strasznie podoba mi się klimat, który stworzyłaś. <3

    1. travelsfool napisał(a):

      oooooo, jakie miłe słowa. zwłaszcza, że właśnie taki specyficzny intymny nastrój chciałam stworzyć – o gruzińsko- polskiej relacji bliskości 🙂 będę starała się pisać tak więcej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *