SPOKO MAROKO, NO PROBLEM i MAGDA GESSLER

DSC_1307

Zastanawiacie się o  czym będzie ten wpis? Dziś będzie trochę na temat turystycznej strony Placu Dżemaa el-Fna w Marrakeszu i kilku pułapek, które mogą Was spotkać.  Czy jest to miejsce jeszcze autentyczne czy już może zaadaptowane na wizyty podróżników? Poznajcie kilka faktów i ciekawych sytuacji, które nas spotkały podczas wizyty w Maroko.

SPOKO MAROKO, NO PROBLEM, MAGDA GESSLER, ABRAKADABRA, DODA ELEKTRODA i ROBERTO MAKŁOWICZ  – to tylko jedne z licznych haseł jakie codziennie słyszymy na Placu Dżemaa El-Fna w naszym ojczystym języku. Przy stoiskach z jedzeniem i świeżym sokiem pomarańczowym co i rusz padają kolejne polskie zwroty, niektóre mają zaprosić i zachęcić nas do zakupu lub wizyty w restauracji, inne stanowią jedynie sposób na zwrócenie naszej uwagi lub nawiązanie kontaktu. To tylko kilka ze sposobów  zaczepienia turystów na ruchliwym i zatłoczonym Placu Dżemaa El-Fna w Marrakeszu. Nawet w dzień pełno tu lokalnych mieszkańców, samochodów, handlarzy, sprzedawców i przeróżnych atrakcji. Niewątpliwie jest to najważniejszy punkt na mapie tego miasta, dlatego też przyciąga najwięcej turystów. Pytanie jak bardzo turystyczny jest dzisiaj?

Wciąż możemy spotkać tu tradycje kontynuowane od kilku wieków, w tym m.in zaklinaczy węży, opowiadaczy baśni, tancerzy egzotycznego gnawa, kobiety wykonujące tatuaż henny, treserów małp. Pierwsze i kolejne zetknięcia z placem fascynują, jednak nie da się nie zauważyć, że stajemy się obiektem wzmożonego zainteresowania już od samego początku. Za pierwszym razem nie przeszkadza nam to, ponieważ dopiero się przyzwyczajamy i badamy sytuację i zwyczaje panujące w tym miejscu. Handel toczy się pełną parą, a sprzedawcy po prostu korzystają z okazji i  szansy na możliwy zarobek.

DSC_1244

stanowiska do tatuaży z henny

DSC_1247

treserzy małp

Jednak, gdy po raz pierwszy padają tytułowe zwroty w naszym ojczystym języku,  zaczynamy się zastanawiać skąd i dlaczego akurat takie słowa kojarzą się Marokańczykom z naszym krajem. Czy to media kreują takie stereotypy czy może turyści odwiedzający Marrakesz dzielą się takimi pojęciami. Prócz wymienionych zwrotów w języku polskim padały jeszcze inne słowa, czasami propozycje, usilne próby przekonania nas do swoich usług, jakby te kilka nic nie znaczących słów miało zadecydować o wszystkim. Nic złego w tym nie było, za pierwszym razem sytuacja była dość zabawna, jednak później przyszły pewne przemyślenia i zastanowienie jak oraz dlaczego.

Niestety wpadliśmy również w turystyczną pułapkę. Kilkunastokrotnie w ciągu tych dwóch dni odmawialiśmy różnych usług-  nie chcieliśmy z nich skorzystać, zwłaszcza wiedząc, że na Dżemaa el-Fna negocjowanie ceny nie należy do łatwych czynności. Cena jest zazwyczaj niekorzystna dla klienta i kilkukrotnie wyższa – w przeciwieństwie do pozostałych miejsc, gdzie toczy się handel (suki, bazary,  uliczne sklepy) tu turysta zawsze będzie na przegranej pozycji. Niestety przekonaliśmy się, że na Dżemaa el-Fna niektórzy będą chcieli Cię czasami wykorzystać. Tak też zdarzyło się z wężami czy z henną.

W pierwszym przypadku obserwowaliśmy z zaciekawieniem zaklinaczy węży i żmije. Gdy poprosiliśmy o zgodę na zrobienie im zdjęcia, mężczyźni zgodzili się bez problemu. Wiedzieliśmy, że drobną sumę będzie trzeba za taką fotografię zapłacić – byliśmy na to przygotowani. Jednak na to, że jeden z zaklinaczy położy nam od razu węża na szyi, już nie. Odmawiamy kilkukrotnie, ale to nic nie daje, po chwili już jest po wszystkim, a Pan żąda od nas sowitego wynagrodzenia za tę „przyjemność” – około 200DH, czyli 65zł! Ku jego niezadowoleniu płacimy symboliczną kwotę (20DH)  i odchodzimy żegnani melodią, która na pewno głęboko zapadnie nam w pamięć.

6

20150129_122739

Drugą pułapką, w którą wpadliśmy było robienie tatuażu henny. Co chwilę byliśmy zaczepiani z propozycją zrobienia jednego. Pewnego razu, gdy zatrzymaliśmy się na chwilę, by zrobić zdjęcie, podeszła do nas Marokanka i zaczęła z nami rozmawiać. Pokazywała nam swoje prace wykonane z henny i namawiała na zrobienie tatuażu. Odmawialiśmy grzecznie, ponieważ nie chcieliśmy wydawać pieniędzy na takie „atrakcje”, zwłaszcza, że mieliśmy już złe wspomnienia po przygodzie z wężami. Marokanka chwyciła jednak moją rękę i zaczęła rysować drobne kompozycje mówiąc, że to będzie za darmo, a jak się spodoba to najwyżej zrobię kolejny. Po wykonaniu całego tatuażu okazało się jednak, że jest to jeden z lepszych z jej kolekcji i musi wziąć od nas 200DH. Kolejny nagły zwrot wydarzeń. Po krótkiej wymianie zdań i naszym odmowom, odeszliśmy napięcie. Jednak niesmak i lekki strach przed byciem ponownie naciągniętym pozostał z nami przez cały czas.

DSC_1306

DSC_1307

 Nie chcę by Plac Dżemaa el-Fna kojarzył Wam się po tym poście jedynie z turystycznymi pułapkami. Wciąż jest to wyjątkowe miejsce o niepowtarzalnym klimacie i tradycjach, gdzie spotykają się zarówno mieszkańcy, jak i przybysze. Miejsce to nigdy nie śpi i zawsze jest tu tłoczno oraz gwarno. Ma to swój niewątpliwy urok i tak je zapamiętam. Jako najważniejszy punkt na mapie Marrakeszu plac stał się siłą rzeczy turystyczną atrakcją. Mimo, że nie ma tu żadnych zabytków, handel i atmosfera przyciągają rzesze obcokrajowców. Opisywane przeze mnie turystyczne aspekty Dżemaa el-Fna to tylko refleksja na temat tego czy to jeszcze do końca autentyczne miejsce. W mojej pamięci mimo tych kilku niefortunnych zdarzeń, pozostanie to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Takie, które z jednej strony przytłacza i nie daje spokoju czy wytchnienia, a z drugiej oddziałuje na Ciebie wszystkimi możliwymi zmysłami tak, że wciąż chcesz wracać ponownie.

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestEmail this to someoneShare on LinkedIn

2 Comments Add yours

  1. Gorzat napisał(a):

    Ten tatuaż wygląda trochę tak jakby Ci wycisnęła na dłoń czekoladę szprycą do tortów 🙂

    1. travelsfool napisał(a):

      henna była bardzo dziwnej konsystencji i miałam sporo zastrzeżeń co do sposobu jej wykonania. 😉 jedna sprawa to estetyka, ale druga – higiena. nie jestem pewna czy przebiegało to we właściwej formie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *